Ziemia Baffina

NiecoDzienniczek – 15/08/2010 – niedziela

Wczoraj wybieralem sprzet na wspinanie w Yosemitach. W przeciwienstwie do ubieglych lat, teraz ponad kostkami i camami (czytaj kamami), dominuja haki – jedynki, beaki (czyt. biki), rurpy, knify (czyt. najfy) i inne takie rozne siejace strach i groze w myslach i oszalalej z trwogi psyche…:)

Przypomnial mi sie email, ktory dostalem pare tygodni temu. To byl poranek. Taki sam jak zwykle – wczesny, leniwy, przy kawie i myslach. Otworzylem swoja skrzynke pocztowa (w komputerze) i byla tam jedna wiadomosc. Uderzajaca w niej byla nazwa nadawcy – Geronimo. Niektorym kojarzy sie to z nieustraszonym wodzem walecznych Indian, ale do mnie Indianie nie pisza, wiec mogl to byc wylacznie jeden ze znanych wspinaczy. Ale coz on moglby ode mnie chciec? Spotkalem go jakies 10 lat temu, kiedy byl na poczatku swojej kariery. Pozniej tylko czytalem o jego wyczynach. No coz, postanowilem otworzyc te wiadomosc. Geronimo zaprosil mnie na swoja wyprawe na Ziemie Baffina. Musialem to przemyslec i zadac sobie pytanie jechac , czy nie jechac? Trwalo to moze jakies… 2-3 sekundy, kiedy wystukiwalem na klawiaturze: JADE NA 100%!!!!!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii NiecoDzienniczek i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s