Most na rzece Merced

Yosemite, California, USA. Dla tysięcy przybyszów z całego Świata odwiedzających Dolinę każdego roku, te trzy słowa mają wiele rożnych skojarzeń. Do Yosemite przyjeżdżają zwyczajni turyści w czasie objazdowych wycieczek, młodzież w czasie obozów szkolnych, emeryci w czasie podróży życia, nowożeńcy, harleyowcy, Japończycy, objazdowi włóczykije oraz my, czyli bulderowcy, wielbiciele skalnych rys i wielkościanowe małpy. Tak, ci ostatni myślą przede wszystkim o wspinaniu pomijając piękne widoki, zachwyty nad sparecującymi jeleniami i oczarowanie świeżym powietrzem. El Capitan, którego ściana jest zdecydowanie największa w dolinie (1100m pionu), ma ponad 1000 przejść w sezonie, co przemnożone przez ilość członków zespołów, daje tłum kilku tysięcy wspinaczy nie licząc tych, którzy wspinają się w innych miejscach. No właśnie, przecież oni musza gdzieś się spotykać, tak żeby wzajemnie móc odnaleźć się w tłumie. W Dolinie sa 3 kluczowe miejscówki:

  1. Camp IV – Pole campingowe zamieszkałe przede wszystkim przez wspinaczy.
  2. Cafeteria – Knajpka niedaleko Camp IV, gdzie rano i wieczorem przesiadują wspinacze wszystkich stylów i nacji.
  3. Most na rzece Merced.

Dzisiaj będzie o Moście.

To jest miejsce, z którego najlepiej widać ścianę El Capitana. Tom Evans, od ponad 20 lat robi tam codziennie zdjęcia, a od paru lat pisze tez „Raporty z El Capa” umieszczając je na swojej stronie: www.elcapreport.com . Tam, można usłyszeć najnowsze plotki z gór całego świata, można spotkać legendy i współczesnych herosów wspinania i tam najlepiej smakuje puszkowana Cobra.

Osobiście najbardziej lubię jak na moście spotykają się Dave Turner i Aaron Jones, którzy są jak Butch Cassidy i Sundance Kid,  Jules Winnifield i Vincent Vega albo Bolek i Lolek.

Dave, 2 lata temu, zrobił najtrudniejszą drogę w historii samotnego wspinania. W Patagonii, na Torres del Pain spędził 34 dni wytyczając nowa linię o ekstremalnych trudnościach.

Aaron ma zaledwie 23 lata i jest jednym z najbardziej aktywnych wspinaczy w Dolinie. Na samym El Capie wspinał się ponad 30 razy. Jest uosobieniem amerykańskiej „climbing way of life”.

AAron z Cobrą w dłoni i Dave na rowerze…

Jednak najważniejszą personą tego miejsca jest Tom Evans, bez którego nie byłoby tam charakterystycznej energii i atmosfery.

Jeśli kiedyś odwiedzisz Dolinę, to nie zapomnij wpaść na Most. Zimna Cobra będzie już tam czekać…

www.reganclimbing.com

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności, Bez kategorii, Góry i wspinanie, Ludzie i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Most na rzece Merced

  1. Definitely believe that which you said. Your favorite justification seemed to be on the internet the simplest thing to be aware of.

    I say to you, I definitely get annoyed while people think about worries that they just do
    not know about. You managed to hit the nail upon the top and defined out the whole thing
    without having side-effects , people could take a signal.
    Will probably be back to get more. Thanks

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s